//////

Badania nad kierowaniem klasą pokazały, że nie jest możliwe odróżnienie dobrych nauczycieli od złych na podstawie tego, jak reagują oni na problemy dyscyplinarne czy na złamanie reguł obowiązujących w klasie. Różnica między takimi nauczycielami jest przede wszystkim widoczna wówczas, gdy obserwuje się sposoby, jakich używają, by uniemożliwić pojawienie się takich problemów. Dobrzy nauczyciele to tacy, którzy traktują kierowanie klasą „bardziej jako problem instruowania, mówienia i pokazywania uczniom, czego się chce, by robili, niż jako zmuszanie ich do robienia czegoś, co już robić umieją” . Jedna z charakterystycznych cech nauczycieli, którzy umieją uniemożliwić pojawienie się takich problemów i w rezultacie są w stanie „utworzyć i utrzymać w klasie warunki efektywnego uczenia się” , została określona jako „bycie z” albo umiejętność „bacznego obserwowania, co dzieje się w klasie, i pokazywania uczniom, że on lub ona jest »razem z tym« (świadomy, gotów pojąć wcześnie, co się dzieje, umiejący zauważyć, kto coś zaczął, jeśli w ogóle ktoś coś zaczął)”.

Inaczej medycyna — tu praktyka jest rezultatem rewolucji naukowej. Medycyna taka, jaką ją znamy, nie byłaby możliwa bez postępów wiedzy ścisłej. Oznacza to, że rozwój nauk ścisłych poprzedził i umożliwił rozwój medycyny. To nie było tak jak w przypadku edukacji — medycyna nie rozwinęła się najpierw, by potem zwrócić się o pomoc i wsparcie do nauk ścisłych. Tak więc relacje między teorią a praktyką są inne w edukacji niż w medycynie.Przy próbie traktowania teorii pedagogicznej jako naukowej pojawia się jeszcze inne ograniczenie — jest nim fakt, że nauki ścisłe są w stanie dać praktyce pedagogicznej tylko niezbyt rozległe wsparcie. Wielokrotnie zwraca­no uwagę, że praktyka pedagogiczna w stosunkowo małym stopniu żywi się informacjami płynącymi z takich nauk, jak psychologia i socjologia. Wyniki tych nauk mało mówią praktykom pedagogom.

W ostatnich latach znacznie wzrosło zainteresowanie zjawiskiem depresji u dzieci. Zagadnienie jest skomplikowane, tym bardziej że smutek i płacz są obecne w życiu każdego dziecka i nie mogą stanowić podstawy do diagnozowa­nia depresji. Ponadto termin ten wszedł na stale do języka potocznego i w związ­ku z tym przestał oznaczać konkretny proces chorobowy. Nawet w kręgu fachow­ców słowo „depresja” służy do opisu trzech różnych poziomów zjawiska.Stan głębokiej rozpaczy i poczucie przygnębienia (dysforia) są silniejsze od zwy­czajnego smutku. Dana osoba nie dostrzega w swoim życiu żadnych jasnych stron i przestaje angażować się emocjonalnie w kontakty z ludźmi, zaniedbuje codzienne czynności. Wiąże się to zazwyczaj z negatywnym sposobem myślenia młodej osoby o    niej samej (stąd poczucie porażki i winy) lub o przyszłości (brak nadziei).

Wyniki badań wskazują, że rodzice dzieci zachowujących się w sposób wyzywający prezentują wobec nich mniej zachowań pozytywnych, częściej stosują groźby, krytykują, strofują i poniżają, rzadziej nadzorują zachowania swoich dzieci i dają im za ma- | ło czasu na zastosowanie się do poleceń (Delfini i in., 1976; Forehand i in., 1975; Webster-Stratton i Spitzer, 1991). Większość terapeutów jest w stanie rozpoznać cały szereg zachowań obser­wowanych powszechnie u rodziców dzieci przeciwstawiających się, np. polecenia wydają oni pospiesznie, poirytowanym tonem, często zachowują czujną, napiętą postawę i natychmiast interweniują w przypadku nieposłuszeństwa dziecka. Zda­rza się też, że rodzice, spodziewając się nieposłuszeństwa, celowo nie nalegają na l spełnienie swoich poleceń, by uniknąć w ten sposób konfliktu. Niektórzy dają i wyraz rezygnacji, dystansując się od dziecka, mówiąc do niego niskim, pozbawio­nym wyrazu głosem i wydając polecenia w formie pytań: „Nie sądzisz, że już czas położyć się spać?” Podobnym pytaniom towarzyszy często postawa obronna (np. skrzyżowanie nóg lub założenie rąk) i cichy, niewyraźny głos.

Rodzina jest podstawową jednostką naszego społeczeństwa. Ba to nawet najważniejszy jego element. Dlatego też trzeba o nią dbać w najlepszy dla nas dostępny sposób. Niestety współczesny świat znacznie utrudnia nam to zadanie. Chcąc zapewnić bezpieczeństwo finansowe członkom swojej familii musimy pracować, czasami coraz dłużej i częściej. To prowadzi do sytuacji, że czasami nie mamy żadnego kontaktu z własnymi dziećmi czy partnerem. Jeśli się tak dzieje, każdy z nas powinien się zastanowić nad priorytetami i nad tym, kto i co jest dla nas najważniejsze. Czasami lepiej zrezygnować z części oczekiwań, nawet tych finansowych. A za to zyskać kontakt ze swoim dzieckiem. Jeśli jednak pieniądze są nam potrzebne powinniśmy szukać rozwiązań, które umożliwiły by nam poznanie lepiej własnych pociech. Pomogą w tym rodzinne zakupy. Zabierając na zakupy swoje dzieci możemy się o nich dowiedzieć więcej, niż byśmy się tego mogli spodziewać. A przecież na poznaniu i kontakcie z własnymi potomkami najbardziej nam zależy.

Czy wydatki na zakupach sprawiają nam ból. Artykuł odpowie w całym zakresie na tytułowe pytanie i sprawi, że na pewno nabierzesz znacznie większej ochoty na zakupy. Polacy zarabiają raczej mało w porównaniu z innymi europejskimi narodami. Jednak co do kwestii zakupów to nawet małe kwoty nie są w stanie powstrzymać nas od wzmożonych zakupów. Poruszamy się w świecie konsumpcji bardzo dobrze i szczerze mówiąc z każdym rokiem nasz dobrobyt się poprawia. Wskazują na to wszystkie najważniejsze raporty gospodarcze. Jesteśmy narodem, w który warto inwestować ze względu na nasze wzmożone chęci do dokonywania zakupów szczególnie tych pierwszej potrzeby. Z reguły kiedy mamy trochę więcej pieniędzy wydajemy je bez skrupułów w sklepach. Widać tutaj sporo możliwości dla ogromnych koncernów handlowych, które stawiają przede wszystkim na obrót. Jesteśmy w takim wypadku idealnym rynkiem zbytu. Podsumowując, nie żałujemy sobie absolutnie pieniędzy podczas zakupów i konsumpcja idzie nam naprawdę bardzo dobrze. Jesteśmy narodem, który potrafi racjonalnie wydawać i zwiększać efektywność swojego budżetu nawet pomimo tego, że niesamowicie mało zarabiamy i wiele osób żyje wręcz na krawędzi ubóstwa.

Coraz więcej osób jest zdania, że Internet jest idealnym miejscem na zakupy i rzeczywiście tak jest. Dzisiaj w sieci możemy zrobić przede wszystkim zakupy pewnie, bezpiecznie oraz szybko, oszczędzając przy tym jednocześnie naprawdę sporo czasu. Na pewno każdy z nas może więc zdecydować się na robienie zakupów w sieci, wcześniej jednak warto zastanowić się, czy będziemy kupować za pośrednictwem sklepów internetowych czy może raczej na portalach aukcyjnych. Dzisiaj zdecydowana większość osób stawia już nie tylko na portale aukcyjne, ale również na sklepy internetowe, zwłaszcza, że wśród sklepów w sieci możemy znaleźć między innymi internetowe drogerie, apteki, mamy także sklepy z artykułami dla dzieci czy również delikatesy internetowe, w których możemy zaopatrywać się w różnego rodzaju produkty żywnościowe. Każdy z nas może więc dołączyć dzisiaj do grona osób zaopatrujących się za pośrednictwem globalnej sieci. W ten sposób możemy przecież zaoszczędzić naprawdę sporo naszego cennego czasu.

Można zauważyć, że na wielu lokalnych rynkach działają typowe monopole, które jednak bardzo starannie ukrywają swoją prawdziwą naturę. Ludzie nie lubią nabywać towarów w jednej firmie, ale jeżeli zadba ona o to, aby zmienić woje marki i rozdzielić pewne kategorie produktów na wiele mniejszych biznesów wtedy kwestia rozpoznawania monopolu jest praktycznie niemożliwa. Można zastanawiać się czy jest to zgodne z prawem .Szczerze mówiąc wygrywanie na jednym rynku przetargów przez monopolistę jest bardzo dziwne, ponieważ zaburza funkcjonowanie konkurencji, a tym samym mogą się cały czas utrzymywać w sklepach wysokie ceny sprzedawanych przez monopolistę produktów. Gdyby ludzie zdali sobie sprawę z tego, ze to konkurencja jest najlepszym rozwiązaniem dla gospodarki wtedy z pewnością obserwowalibyśmy dynamiczny rozwój we wszystkich dziedzinach biznesowego życia. Jak na razie jednak to tylko marzenie i musimy zmierzyć się dalej z rosnącymi cenami kreowanymi przez potężne, często ukryte monopole. Bez wątpienia jest to groźna sytuacja i odpowiedzialne instytucję państwowe, nadzorujące ten obszar powinny wziąć się do działania. Brak monopolu to lepsza sytuacja dla konsumentów.

Gdy kończy się sezon można wiele zaoszczędzić przygotowując się już teraz do następnego. Sklepy szczególnie odzieżowe oraz te z butami wyprzedają stare kolekcje żeby zrobić miejsce dla produktów z nowego sezonu. Popularnie nazywa się to sprzątanie magazynów. Podczas takich wyprzedaży możemy niektóre elementy garderoby kupić praktycznie za połowę ceny. Jakość ich jest bardzo dobra. Więc jeżeli chcemy zaoszczędzić to kupujmy odzież i buty z dużym wyprzedzeniem. Również dobrym pomysłem jest kupowanie na wyprzedażach w Internecie gdzie większość renomowanych sklepów zaczyna też mieć swoje przedstawicielstwo. Jest to opcja szczególnie polecana dla leniuchów lub osób, które nie przepadają za godzinnymi wędrówkami po sklepach w celu poszukiwania odzieży. Jedyny problem tego typu zakupami w sieci jest ten, że produktu nie możemy przymierzyć. Na to też jednak jest rozwiązanie gdyż towar w ciągu siedmiu dni możemy zwrócić bez podania przyczyny. Daje nam to komfort psychiczny, że nie wyrzucimy pieniędzy w błoto a w szafie będziemy mieli stertę bezużytecznych ubrań.

Czym charakteryzują się nowoczesne zakupy i jaki mają wpływ na konsumentów. Przyjrzyjmy się najważniejszym tendencjom z tego zakresu, aby odpowiedzieć na pytanie, czy uczestniczysz w opisywanych nurtach. Tak się składa, że Polacy uwielbiają promocje oraz rabaty. Zakupy grupowe ostatnio opanowały współczesny świat i można powiedzieć, że odniosły naprawdę duży sukces. Wydatki na konsumpcję z każdym rokiem rosną, chociaż może to bardzo dziwić biorąc pod uwagę stopę bezrobocia. Zakupy robimy bardzo często i chętnie, najczęściej w sklepach dyskontowych ograniczając maksymalnie ich koszty. Takie podejście stosuje prawdopodobnie około siedemdziesiąt procent społeczeństwa. Podsumowując, wiesz już doskonale jak wyglądają nowoczesne zakupy. Można w gruncie rzeczy powiedzieć, że żyjemy w rzeczywistości, która stawia przede wszystkim na wydawanie. Nie ma sensu jednak tracić pieniędzy na mało jakościowe produkty. Nowoczesne zakupy wymagają jakościowego podejścia, które zacznie zmieniać rynek dóbr i usług na lepsze. Warto przemyśleć tę kwestię. Ograniczanie kosztów jest też podejściem, o którym powinieneś pamiętać robiąc zakupy.

Określenie problemu do rozwiązania wymaga skoncentrowania uwagi na danym specyficznym przypa­dku, który powinien być rozpatrywany w świetle profesjonalnych doświadczeń praktyka. Oczywiście realizacja takiego zadania nie polega na zastosowaniu wiedzy naukowej.Trzeci zarzut wobec modelu technicznej racjonalności zwraca uwagę na to, że model ten zakłada brak konfliktu wartości i brak rywalizacji między różnymi paradygmatami postępowania praktycznego. W modelu tym zada­niem profesjonalisty jest wdrożenie rozwiązania problemu: wymaga się, by kwestie dotyczące wartości zostały rozwiązane, zanim profesjonalista wkroczy w daną sytuację. Model wymaga także istnienia standardyzowanych procedur prowadzących do rozwiązania problemu. Jednak wymogi te często nie mogą być spełnione.

Tymczasem w pracy profesjonalisty pierwszym zadaniem do wykonania jest określenie problemu, który powinien być rozwiązany. Często jest to najtrudniejsza i najbardziej oporna część pracy praktyka. W medycynie, mającej tak mocną naukową bazę jak wiele innych dziedzin, diagnozowanie jest często określane jako ta część dyscypliny, do której model technicznej racjonalności nie ma zastosowania. Człowiek stawiający diagnozę często nie jest w stanie opowiedzieć o procedu­rach, których używa się przy diagnozowaniu; istnieje niewiele (lub nie ma wcale) wystandardyzowanych technik, do których można się odwołać. Ta sama sytuacja istnieje we wszystkich zawodach.

Na koniec: obecność czynników politycznych i es­tetycznych stwarza możliwość konfliktu wartości. Wydaje się więc jasne, że rozwiązanie problemu budowy mostu nie może być opisywane jako wyspec­jalizowane, zawarte w ścisłych granicach określonej dyscypliny, naukowe i standardyzowane. Tak więc pierwsze krytyczne podejście Schóna do modelu technicznej racjonalności podkreśla, że nie można go zastosować do licznych problemów, które muszą rozwiązywać praktycy profesjonaliści. Drugi zarzut wobec modelu technicznej racjonalności dotyczy tego, że ignoruje on kwestię formułowania problemu. W modelu sam problem jest dany; model dotyczy tylko sposobu jego rozwiązania.

Problem budowy mostu z A do B, który stoi przed naszym inżynierem, nie jest tak prosty, jak się to wydawało. W tym wypadku poza normalnymi sprawami projektowo-konstrukcyjnymi trzeba jeszcze wziąć pod uwagę przynajmniej takie czynniki, jak ochrona środowiska, polityka i estetyka. Liczba spraw, które trzeba uwzględnić, czyni ten przypadek niepowtarzalnym w tym sensie, że jest mało prawdopodobne, by len sam zestaw zmiennych jeszcze gdzieś się powtórzył. W sytuacji, gdy występują czynniki polityczne i estetyczne, tak jak przy budowie mostu, trzeba się liczyć ze zmiennością stanowisk i opinii. To może spowodować, że problem stanie się niepewny i niestabilny.

Wiedza jest naukowa w tym sensie, że — jak to już wspomnieliśmy — wiedza profesjonal­na wywodzi się z podstawowej wiedzy naukowej. Standardyzacja oznacza, że raz znalezione rozwiązanie jakiegoś problemu staje się standardowym roz­wiązaniem dla problemów podobnych.Schón widzi trzy sprawy związane z modelem technicznej racjonalności, które powodują, że nie nadaje się on do zastosowania w ogólnej epistemologii praktyki. Po pierwsze, analiza pracy profesjonalistów ukazuje, żt; często problemy, które muszą oni rozwiązywać, są złożone, niepewne, zmienne, unikatowe, a czasem związane z konfliktem wartości. Techniczna racjonalność wymaga, by wiedza była wyspecjalizowana, przypisana do pewnej ok reślonej dyscypliny, naukowa i standardyzowana; są to akurat te właściwości, których często brak w praktyce.

Ten przykład wskazuje, że problemy są rozwiązywane przez aplikację naukowej teorii i technik — wśród zwolenników technicznej racjonalności podejście to jest ogólnie przyjęte. Gdy profesjonalista staje wobec problemu, jego zadaniem jest odwołanie się do naukowych podstaw danej dziedziny, by zaprojektować rozwiązanie. Techniczna racjonalność skłania do traktowania wiedzy jako będącej „wyspecjalizowaną, zawartą w ściśle określonych grani­cach danej dyscypliny, naukową i standardyzowaną” . Specjalizacja oznacza, że wiedza używana przez profesjonalistę nie może być użyta przez przed­stawiciela innej dziedziny. Ściśle określone granice między dziedzinami wiedzy oznaczają jasne podziały między polami działalności zawodowej.

Koncepcja refleksyjnej praktyki jest prezentowana przez Schóna jako przeciwieństwo określenia „techniczna racjonalność”, a jego zdaniem właśnie techniczna racjonalność dominuje w podejściu do edukacji i w przygotowywa­niu pracowników oświatowych. Techniczna racjonalność oznacza, że skoro istnieje zgoda co do celów, wówczas pytanie o to, jak należy działać, może być zredukowane do kwestii instrumentalnej: jakie środki najlepiej służą do osiągnięcia celów. Jeśli uzgodniono budowę mostu przez rzekę z punktu A do punktu B, to sprawą inżyniera jest zaprojektowanie — przy użyciu wszystkich profesjonalnych umiejętności i technik — najlepszego sposobu budowy tego mostu.